haczyk
ktory przybity jest do sciany 4 przechodzacymi przez niego
metalowymi
precikami (cos jakby poczworny gwozdz w plastikowej oprawce). Czy
cos
takiego jeszcze sie stosuje, czy to byl jakis niewypal?
Stary patent, kiedyś do kupienia w sklepach z mydłem i powidłem ("1001
drobiazgów"), teraz - nie wiem. Czy to się sprawdzało - zależało od
jakości betonu, ciotka pamietam tego używała namiętnie, mi w domu
rodziców nie udało się wbić nawet jednego w stopniu umożliwiającym
choćby podwieszenie ćmy na uwięzi, o obrazku nie mówiąc, te stalowe
szpilki albo się gięły albo łamały, w beton ni cholery nie chciały
wchodzić.
Mimo wszystko, jeśli wiercenie odpada (swoją drogą - dlaczego?),
spróbowałbym klejenia. Najwyżej poszukać wieszaczków o w miarę
szerokiej stopie do klejenia i w miejscu klejenia odskrobać dokładnie
farbę do gołego betonu, odkurzyć, przykleic, następnego dnia powiesić
tam coś cięzkiego a nietłukącego w celach testowych, jak przez kilka
dni się nie urwie, to zawiesić obrazek :-)
J.