malo to zwiazane z budownictwem bardziej z pozyciem wsrod spolczenstwa ;(
po 20 latach bezpanstwa ogrodzilismy nasza dzialke - a ze to prowincja -
musielismy sie poodsuwac o ca. 20 cm (!!!) od faktycznej granicy dzialki z
krawedzia fundamentu pod ogrodzenie ;( po jednej stronie jest
niezagospodarowana dzialka (laka) na ktorej sasiad/ka wypasa konia
kon ow czesto trzez zad o nasz siatke, co drugie przeslo mamy powpychana
siatke do wewnatrz na kilka centymetrow - siatka nowa (dwa m-ce), 4-ka
ocynk, az sie chce plakac! niekosztowalo to przeciez 5 zloty!
poczatkowo na nasze bardzo grzeczne i uprzejme monity sasiad/ka zwalali wine
na wspolmalzonka, jednak wczoraj gdy pojechalismy (wiadomo budowa trza co
jakis czas policzyc deski na budowie bo to kanadyjczyk;-) przylapalismy
konia i sasiadke na goracym uczynku, sasiadka calkowicie sie nas
niespodziewala, znowu b. grzecznie poprosilismy o to aby tak czepiala konia
aby niemiala dostepu swym tonowym zadem do naszej siadki bo ja niszczy i kto
za to zaplaci bo chyba nie my, juz raz przeciez placilismy za nia, a ona
widac celowym swym dzialaniam niszczy nasza siatke i wlasnosc po tym
siasiadeczka dostalal piany i zostalem obluzgany wrecz opluty przez siatke,
ze:
cyt:
- ona moze robic co jej sie podoba bo to jej ziemia
- czy mam zastrzelic konia i niemiec NIC tak jak my mamy (jesli chodzi o
inwentarz w zagrodzie mamy tylko kite w obrozy)
- to jej ziemia i od niej i jej ziemi wara
- zesmy sie poogradzali i wogole jestemy bee
- i niebedzie czepiala konia 3 metry od ogrodzenia
- trzeba bylo sie odsunac z ogrodzeniem od granicy o 0,5 metra (!!!) tak jak
ona chciala!
i kilka inych epitetow pod naszym adresem
az sie wemnie zagotowalo, choc "nadwyraz spokojny czlowiek jestem" caly
dzien zamiast cieszyc sie z lona natury i postepow w pracach wykonczeniowych
w naszym "kurniczku" mialem dzien zdolowany, az do wieczora
jak sobie poradzic prawnie z ta systuacja, ona swym celowym dzialanie
niszczy nasza - dosc kosztowna - wlasnosc ma co niszczyc bo ogrodzenie ma
110 m po jednym boku
chce jej dopiec droga prawna lub urzedowa
pozdrwiamy i czekamy na jakies sensowne propozycje
czy zgloszenie na policje jakos unormuje sytuacje? przyjada, pogadaja pucza
jak nie moze wlepia jakis manadat, czy moze naslac na nia weterynarza bo kon
chory itp, itd
prosze pomozcie